zmień wielkość czcionki: A A A

Wydarzenia

Nie ma to jak zimą na nartach! - Zimowiska 2008
Nie ma to jak zimą na nartach!

Tej zimy młodzież z łódzkiej parafii ewangelicko-augsburskiej kolejny raz wypoczywała na zimowisku. Do Wisły Jawornika grupa wyruszyła w niedzielę 10 lutego 2008 r., zaraz po cotygodniowym nabożeństwie. Do łodzian po drodze dołączyła młodzież z Piotrkowa Trybunalskiego. Na miejscu oczekiwali już młodzi ewangelicy z Radomia oraz Opola. Wspólny pobyt w Wiśle Jaworniku - już w pełnym składzie – rozpoczął się od przepysznego obiadu na parafialnej stołówce. Zaraz po nim, w trakcie wolnego czasu uczestnicy z radością wspominali poprzednie zimowiska, oraz odnawiali stare przyjaźnie. Wieczorem, po kolacji koloniści udali się na krótki spacer na pobliskie stoki, aby ocenić panujące na nich warunki.

Podczas niedzielnego spaceru większość z uczestników obawiała się o brak odpowiedniej pogody, która umożliwiłaby śnieżne szaleństwa, a było jak na tę porę roku stosunkowo ciepło, pięknie świeciło słońce i nigdzie poza malowniczo unoszącymi się nad Jawornikiem górami nie było widać śniegu. Pierwszego dnia młodzież z obawą kładła się spać, zastanawiając się nad tym, czy pogoda umożliwi jej jazdę na nartach, czy też deskach snowbordowych.

Na szczęście poniedziałkowy poranek okazał się jednak bardzo udany, już w nocy kilkustopniowy mróz pozwolił na uruchomienie na stokach sztucznego naśnieżania. Wszyscy idący na śniadanie z radością zerkali na termometr umieszczony przy głównych drzwiach do domu parafialnego, wskazujący ok. minus 7 stopni Celsjusza.

Delikatny mróz, pięknie świecące słońce oraz przepięknie naśnieżone stoki, towarzyszące przez prawie wszystkie 7 dni - sprawiły idealne warunki narciarskie.

Po śniadaniu część z uczestników posiadająca własny sprzęt narciarski udała się na stok, kilkuosobowa grupa natomiast musiała po drodze wstąpić do pobliskiej wypożyczalni i dopiero odpowiednio zaopatrzona w sprzęt mogła dołączyć do pozostałych. Z codzienną podróżą na stoki oraz transportem sprzętu narciarskiego obozowiczom pomagał ks. Marian Niemiec z Opola. Z pewnością bez jego pomocy koloniści mieliby znacznie mniej czasu i siły na śnieżne szaleństwa.

Obozowicze codziennie zaraz po porannej modlitwie i śniadaniu udawali się w pobliskie stoki: Kiczerę lub Soszów, gdzie zwykle spędzali około 5 godzin. Każdego dnia po powrocie ze stoku na uczestników zimowiska czekał smaczny obiad. Przerwa pomiędzy obiadem, a kolacją była czasem wolnym.

Natomiast po kolacji organizowane były wieczorne spotkania prowadzone przez: panią Elżbietę Byrtek – opiekunkę odbywających się równocześnie w Wiśle Jaworniku wczasów rodzinnych parafii św. Trójcy w Warszawie, ks. Michała Makulę – wikariusza parafii św. Mateusza w Łodzi, oraz Oskara Wilda – studenta drugiego roku teologii ewangelickiej na ChAT.

Po wieczornych spotkaniach był czas na rozrywkę, podczas którego można było pograć w Mafię, lub udać się do kaplicy na iście kinową projekcję filmu.

Tradycyjnie, podczas zimowiska odbył się turniej ping-ponga, którego zwycięzcą został po długiej i wyczerpującej walce Łukasz z Opola.

W sobotę zmęczeni śnieżną zabawą, zamiast na stok, koloniści udali się do ekskluzywnego Hotelu Gołębiewski, bym móc odpocząć i zrelaksować się po kilkudniowej zabawie w hotelowym basenie. To tam między innymi, a także w drodze powrotnej do rodzinnych parafii zapadały decyzje, że za rok znowu wyjazd na wspólne zimowisko do Jawornika.

Tekst: Oskar Wild