zmień wielkość czcionki: A A A

Wydarzenia

Forum w Łodzi czyli o czym rozmawiają młodzi luteranie.

Sobota – 17 marca 2007 roku była bardzo ciekawym dniem. Mimo, że od rana padał deszcz a słońce uznało iż jego obecność nie przyda się na nic spora grupa młodych ludzi zebrała się w Mateusiku (kaplicy kościoła Ewangelicko – Augsburskiego w Łodzi) na diecezjalnym forum młodzieży. Przybyli przedstawiciele różnych grup działających w kościele w naszej diecezji (warszawskiej oczywiście). Oprócz gospodarzy i gości ze stolicy znaleźli się ludzie z takich miejscowości jak Zgierz, Ozorków, Kutno, Łowicz, Lublin, Radom.

Nie wiadomo czy ze względu na obecność telewizji polskiej czy też tak to zostało pomyślane ale całość prowadzona była przez dwoje konferansjerów, którzy jak z rękawa sypali dowcipem i humorem. Jednym słowem ciekawy i miły pomysł. Tych dwoje to Kasia i Marcin, nowe nabytki MDM. Deszcz nie ustawał padać a ponieważ wszyscy już byli rozpoczęło się spotkanie. Pieśni i czas uwielbienia poprowadził zespół ze Zgierza dając nam wiele radości, gdyż mogliśmy zaśpiewać i usłyszeć pieśni z którymi łączą się wielkie wspomnienia z obozów, Tygodni Ewangelizacyjnych, Zjazdów i innych imprez kościelnych.

Po przywitaniu wszystkich przez prowadzący duet pierwszy wykład należał do ks. Andrzeja Wójcika – diecezjalnego duszpasterza młodzieży. Przybliżył on nam wszystkim a podejrzewam że większości po raz pierwszy przedstawił postać Starotestamentową z I Księgi Kronik – Jaabesa. Dlaczego akurat ta, jak się okazało bardzo znikoma postać? Tematem wykładu była bowiem modlitwa i to nie taka o jakiej większość z nas myśli że jest najlepsza i najbardziej przychylna Panu. Jaabes nie modlił się za cały świat, nie prosił o biednych, głodujących i chorych. W swojej rozmowie z Bogiem mówił o sobie. Prosił o błogosławieństwo, zachowanie od złego i zdrowie dla siebie. Dlaczego? Pytał ksiądz Wójcik nas wszystkich. Czy można o to prosić zapominając o tych którzy są słabsi i bardziej utrapieni? Nie o to chodzi. Błogosławieństwo to coś co Bóg ma dla nas przygotowane a naszym zadaniem jest o nie poprosić i otrzymać. Nie ma służby bez Bożego wsparcia i pomocy a nią też trzeba umieć poprosić. Aby zrealizować jakieś zadanie trzeba zacząć je od najważniejszej rzeczy i nie jest to przygotowanie sali, programu czy posiłku ale MODLITWA. To ona musi być początkiem wszystkiego a jeśli poprosimy w niej o błogosławieństwo i pomoc nasze przedsięwzięcie ma wielkie szanse na sukces.

Następnym mówcą był sam dyrektor CME, ks. Grzegorz Giemza. Nie chciał jak sam powiedział odkrywać przed nami rzeczy o których nic nie wiemy, ale przybliżyć nam to co już wiemy i pokazać jak tą wiedzę wykorzystać w działaniu. Po przybliżeniu pojęcia grupy i jej charakteru i specyfiki rozwoju zwrócił nam uwagę na jedną ważna rzecz: grupa młodzieżowa to nie twór który samoistnie powstanie zaraz w nowym roku szkolnym po konfirmacji, a jeżeli już istnieje to młodzi ludzie nie wejdą w nią z hasłem na ustach – Jesteśmy, czekaliśmy na ten dzień kiedy nas przyjmiecie. Nie, tworzenie grupy, jej utrzymanie i działalność to ciężka praca. I to od nas zależy kto i na jak długo w niej zostanie.

Po wspaniałym obiedzie przygotowanym przez panie z parafii (jak zwykle palce lizać), nastał czas na prezentacje działań MDM, tych już będących wspomnieniem ale też tych zaplanowanych na nowy rok. Z uwagi na to, że do tej pory to my siedzieliśmy i słuchaliśmy kiedy inni się „produkowali” nastał czas na zmianę. Nasi prezenterzy usiedli sobie a naszym zadaniem było rozpatrzyć propozycje MDM – u i dopasować je do naszych potrzeb. I tu zaczęły się przysłowiowe schody. Podział na grupy, różne osoby w grupach a po tym czasie dyskusja.

Jakie potrzeby mają grupy młodzieżowe w diecezji? Przede wszystkim na czoło wysuwały się problemy związane ze specyfiką Polski Centralnej. Rozproszone parafie w których jest niejednokrotnie po kilka zaledwie osób w grupie, brak diecezjalnego koordynatora MDM na miejscu, daleko do Szkoły Biblijnej i na Kurs Liderów to podstawowe problemy i bolączki tej części kraju. Tu do dyskusji włączył się znowu ksiądz dyrektor (ha ha bez skojarzeń proszę), przedstawiając propozycje wydawnicze CME dotyczące spotkań młodzieżowych oraz składając propozycje regionalnych Szkół Biblijnych i Kursów dla Liderów Młodzieżowych. To jest rozwiązanie jak stwierdziliśmy, czekamy wiec na realne efekty.

Ks. Giemza zwrócił też uwagę i poddał pod dyskusje sprawę Śpiewników i pieśni w nich zamieszczonych. Obowiązujące w Polsce i w całej Europie prawo autorskie w znaczący sposób ogranicza drukowanie, nagrywanie i wykonywanie pieśni które lubimy i znamy ale nie mamy pozwolenia na ich emisje. Czy jest rozwiązanie inne niż znajdywanie oryginalnego autora? Tak, według delegatki ze Zgierza – Ewy Undas najlepszym byłoby tworzenie własnych utworów. Pomysł super, zobaczymy .

Innym tematem do dyskusji stały się projekty i przygotowywanie do nich dokumentacji pozwalającej na dotacje. Dowiedzieliśmy się że specjalistą jest Kasia, może przydałoby się wyszkolić więcej osób w tej materii. Niektórzy z nas pamiętają Związek Młodzieży Ewangelickiej, który z różnych przyczyn przestał istnieć. Pytanie czy należy założyć jakiś nowy związek lub stowarzyszenie i jaki to ma sens.

Kiedy emocje nabrały kolorów a potem nieco opadły (dobrze, że w tym czasie telewizja poszła na nagranie do kościoła i dała nam odetchnąć) nastał czas na nabożeństwo. Już po raz trzeci w Mateusiku odbyło się cykliczne nabożeństwo młodzieżowe. Prowadzone było przez księdza Andrzeja Wójcika, Grzegorza Giemzę i Michała Makulę. Wspaniałe pieśni i liturgia młodzieżowa uwieńczona kazaniem godnym dyrektora CME. List do Efezjan nie jest może najdłuższym listem ale umiejętność dotknięcia wszystkich zawartych w nim problemów i to w taki sposób że każdy mam wrażenie znalazł tam coś dla siebie to nie lada sztuka. Kiedy nawet po raz kolejny słyszymy, że to my jako kościół jesteśmy święci, i że to my jesteśmy ciałem Jezusa Chrystusa to życie nabiera więcej barw i chęć do działania wzrasta. W trakcie nabożeństwa oprócz wspaniałych mówców znalazł się Młodzieżowy Chór Misyjny z łódzkiej parafii, który w charakterystycznym dla siebie stylu wtopił się jakby w całość i podkreślił ważność słów i części liturgii. Mogliśmy przystąpić wszyscy do komunii i przyjąć błogosławieństwo o którym była mowa o poranku.

O 19.00 zakończyliśmy Forum ale czy tak na prawdę skończyło się ono? Kiedy część z nas szykowała się do wyjścia inni siedzieli w grupkach i rozmawiali. Trudno się rozstać kiedy atmosfera jest tak dobra.

Dziękujemy i do zobaczenia.