zmień wielkość czcionki: A A A

Kaplica Karola Scheiblera w Łodzi

Andrzej Grzegorczyk

Łódź, jej historia i zabytki, nierozerwalnie łączą się z przemysłowym rozwojem miasta w XIX i na początku XX wieku. Materialne pozostałości tego okresu to nie tylko piękne pałace, kamienice oraz wielkie fabryki, to również kaplice i mauzolea grobowe. Stary Cmentarz w Łodzi, pierwsza nekropolia miasta skrywa jeden z najbardziej okazałych zabytków architektury cmentarnej w skali świata, kaplice Karola Scheiblera.

Karol Scheibler, ewangelik, emigrant z niemieckiej Nadrenii, był twórcą największego kompleksu fabrycznego w historii miasta, oraz jednego z dominujących w całym Imperium Rosyjskim. Na jego przedsiębiorstwo składały się tkalnie, farbiarnie, domy pracownicze, szpital, teatr, szkoła i straż pożarna. Dzięki tak ambitnemu rozwojowi pozostawił po sobie specyficzne miasto w mieście – Księży Młyn. Prócz działalności przemysłowej, należał do grupy łódzkich filantropów, których celem była pomoc mieszkańcom. Swoimi pieniędzmi wspierał różne inicjatywy społeczne, tworzenie przytułków dla bezdomnych, sierot oraz szpitali (św. Anny). Jako ewangelik łożył na budowy łódzkich świątyń np. kościoła ewangelicko–augsburskiego św. Jana, rzymskokatolickiego p.w. Podwyższenia Krzyża Św., soboru św. Aleksandra Newskiego, oraz synagogi–reformowanej. Wpierał szkolnictwo, fundując stypendia dla studentów Wyższej Szkoły Rzemieślniczej, oraz budując Gimnazjum Męskie. Okres w którym żył, przy jego współudziale stał się najlepszym w XIX wiecznej historii Łodzi. Jego śmierć 13 kwietnia 1881 roku wywołała niespotykane wcześniej reakcje. Pogrzeb był wydarzeniem społeczno–kulturalnym, a na łamach prasy pojawiały się obszerne artykuły na jego temat. Sukcesy Karola Scheiblera spowodowały potrzebę wystawienia mu monumentalnego pomniku, na jaki w oczach mu współczesnych zasługiwał.

Dziełem które miało upamiętnić życie fabrykanta, według rodziny, (szczególnie wdowy po nim Anny Scheibler z domu Werner) miał być godny grobowiec, który miał symbolizować sławę i bogactwo Scheiblera. W tym celu postanowiono rozpisać ogólnopolski konkurs na projekt nagrobny, a jego organizacją zajął się architekt miejski Hilary Majewski. Oficjalnie ogłoszono go na łamach „Przeglądu Technicznego” i „Inżynierji i Budownictwa” w czerwcu 1883 roku. Regulamin konkursu nie narzucał architektom konkretnego stylu, zaznaczając, jedynie, że projekt powinien łączyć w sobie elementy kaplicy, krypty grobowej, oraz mauzoleum. W kwestii finansowej postanowiono w taki oto sposób: „sumy kosztów nie oznacza się, by nie krępować myśli autora”. Znamienny to punkt świadczący o możliwościach finansowych rodziny oraz determinacji z jaką chciała upamiętnić nestora rodu.

Do konkursu zgłoszono 11 prac, z których jury konkursu w składzie: Edward Herbst (zięć zmarłego), Hilary Majewski, Stefan Kossuth (dyrektor zakładów Scheiblera), Edward Cichocki, Jan Heurich, Zygmunt Kiślański, Adolf Schimmelpfenning, Leandro Marconi, Edward Lilpop (architekci) wyróżniło pierwszą nagrodą (w wysokości 500 rubli) warszawskiego twórce Jana Hinza. Jednak projekt jego autorstwa nie zyskał akceptacji rodziny. Jak to później napisał publicysta i architekt Zygmunt Kiślański na łamach „Przeglądu Technicznego”, „konkurujący nie zrozumieli idei przewodniej konkursu”. W grudniu 1883 roku, postanowiono o rozpisaniu drugiego konkursu, podnosząc zarazem nagrodę za pierwsze miejsce do 900 rubli. Nadesłano na niego 16 prac z których również żadna nie zadowoliła członków rodziny. Niepowodzenie drugiego konkursu zmusiło Scheiblerów do zlecenia pracy konkretnemu architektowi. Zadanie sporządzenia projektu powierzono spokrewnionemu z rodziną Wernerów, ambitnemu warszawskiemu projektantowi Edwardowi Lilpopowi. Ten do współpracy zaprosił równie utalentowanego warszawianina Józefa Dziekońskiego, specjalizującego się w budownictwie sakralnym.

Tandem tych dwóch zdolnych architektów już w maju 1885 roku był gotowy do prezentacji swojego pomysłu. Założono, budowlę neogotycką, na planie krzyża, z centralnie umieszczoną strzelistą wieżą. Całość kosztów oszacowano na 150 tys. rubli, jednak realny koszt budowy wyniósł 220 tys. Cena jest tym większa jeśli wyobrazimy sobie, że w owym czasie za tą kwotę można by wybudować wielki trójnawowy kościół (typu katedry). Projekt został zaakceptowany i już 8 czerwca przystąpiono do prac budowlanych, które trwały nieprzerwanie do sierpnia roku 1888. W połowie tego roku konsystorz Kościoła Ewangelicko–Augsburskiego wyraził zgodę na uroczyste poświęcenie kaplicy. Dokonał tego proboszcz łódzkiej parafii ewangelicko–augsburskiej św. Jana, ksiądz Wilhelm Piotr Angerstein w dniu 1 września 1888 roku.

Przyglądając się bliżej samej budowli, należy w pierwszej kolejności spojrzeć na jej neogotycki charakter. Styl ten w XIX–wiecznym budownictwie sakralnym był bardzo popularny, a to z powodu przypisywania mu dostojeństwa i wzniosłości, co miało obrazować relacje między ludźmi i Bogiem. Budowla posiada charakter dwukondygnacyjny, w przyziemiach zlokalizowano dwie krypty grobowe, zaś w części naziemnej znajduje się kaplica cmentarna. Mauzoleum Scheiblera jest obiektem jednonawowym, na planie krzyża, o wymiarach 25 x 13,5 m, z krótkimi ramionami nawy poprzecznej, lokowanej w połowie długości bryły. Taka lokalizacja transeptu powoduje centralizację bryły obiektu.

Ściany zbudowane zostały z cegły palonej, łączonej zaprawą cementową, a wiele elementów dekoracyjnych wykonanych zostało z piaskowca. Ostrołukowe okna zakończone zostały wimpergami, czyli ażurowymi wieńczeniami w kształcie trójkąta. Fasadę i skrzydła boczne zdobią rozety. Całość bryły została podparta kamiennymi przyporami, wieńczonymi pinaklami z kwiatonem. Front kaplicy stanowi przedsionek z portykiem, przed nim zaś umieszczono wielostopniowe schody, zaś całość ściany głównej wieńczy duża centralna rozeta wraz z inskrypcją z pozłacanych brązowych liter „Pamięci Karola Scheibler”. Grobowiec nakrywa centralnie ustawiona ośmioboczna wieża, sięgająca na wysokość 37 metrów. Jej zwieńczeniem jest brązowy krzyż osadzony na kwiatonie. Dookoła wszystkich przypór wieży znajdują się obecnie trzy (oryginalnie osiem) figury muzykujących aniołów. Rzeźby pierwotnie były podzielone na cztery pary, grające na lutni, harfie, trąbach i czynelach. Symbolizują chór anielski głoszący chwałę Pana, zapowiadając radosny moment zmartwychwstania.

Oddzielnym elementem budowli mogą być witraże. Dzisiaj już nie istniejące, znane są tylko z planów, oraz archiwalnych fotografii. Wykonane zostały przez renomowaną firmę Christiana Ludwiga Turcke z Zittau w Saksonii i były jednym z najdroższych elementów całej budowli. W oknach prezbiterium znajdowały się przedstawienia Chrystusa Zmartwychwstałego i czterech ewangelistów. Rozety w transepcie wypełniły postacie Anioła Pokoju i Anioła Sprawiedliwości. Pozostałe, mniejsze witraże stanowiły barwne mozaiki.

Wnętrze kaplicy, zostało w całości otynkowane, dodatkowo pokryto je duża ilością marmuru. Wiele charakterystycznych elementów wystroju, takich jak np. ołtarz lub kazalnica zostały w pełni wykonane z tego materiału. Po obu stronach prezbiterium znajdują się galerie ze schodami prowadzącymi w dół do podziemi. Główną kryptę umieszczono w zasięgu prezbiterium i transeptu (pochowano w niej Karola Scheiblera, oraz innych członków rodziny), mniejsza, zlokalizowano pod południową częścią nawy i portykiem (służyła dla celów parafii).

Wystrój obiektu dopełniały rzeźby wolno stojące w jej wnętrzu. Do nich należą takie dzieła jak np. Pieta oraz Wskrzeszenie córki Jaira. Pierwszą z nich wykonał niemiecki rzeźbiarz Jóseph von Kopf, a przedstawia bolejąca Marię nad martwym ciałem Chrystusa. Temat bardzo popularny w sztuce chrześcijańskiej, szczególnie zaś wiązany z rzeźbą dłuta Michała Anioła w bazylice św. Piotra w Rzymie. Wskrzeszenie zaś wykonał inny niemiecki artysta, Cuno von Uechtritz–Steinkirch. Dzieło to zakorzenione w tradycji chrześcijańskiej, w tej konkretnej sytuacji nabiera też innego znaczenia, symbolicznie upamiętniając zmarłą w młodym wieku wnuczkę Karola Scheiblera, Anne Marie Charitas Herbst.

Schodząc schodami znajdującymi się przy prezbiterium możemy dostać się do krypt grobowych. W większej krypcie umieszczonych było 38 wnęk grobowych. Każda z nich przykryta była marmurową płyta w kształcie prostokąta. Główną nisze grobową zajmował pochówek Karol Scheibler, który znajdowała się pod centralną częścią prezbiterium. Wraz z upływem lat w krypcie rodzinnej pochowani zostali również inni członkowie rodziny: małżonka Karola, Anna Scheibler, synowie Emil i Karol Wilhelm, wnuk Karol Wilhelm oraz wnuczka Anna Maria Herbst.

Obok tak pięknej architektury, stanowiącej ukoronowanie pewnego nurtu w rozwoju Łodzi nie możemy przejść jednak obojętnie. Nie tylko z powodu nieporównywalnej w skali kraju i Europy budowli, ale przede wszystkim z powodu jej postępującego niszczenia. Lata drugiej wojny światowej przyniosły kaplicy straty materialne jak i również symboliczne. Okupant chcąc wymazać ślady polskości z kaplicy, wymusił na rodzinie Scheiblerów zmianę inskrypcji na fasadzie na niemieckojęzyczną. Lata powojenne przyniosły grabieże i dewastacje obiektu przez ludność miejscową. Zniszczone zostały witraże, zdewastowano wnętrze kaplicy, oraz sprofanowano szczątki zmarłych. Dokonywano kradzieży elementów żeliwnych, ozdób oraz wszelkich innych rzeczy które mogły zostać uznane za cenne. Nielicznie pozostała ludność luterańska skupiona w parafii św. Mateusza nie mogła należycie zadbać o kaplicę. Brak funduszy, oraz niechęć władz do pomocy, uniemożliwiało przeprowadzenie gruntownej renowacji. Nieliczne prace prowadzone na własną rękę przez parafię nie mogły zapobiec ciągłemu niszczeniu budynku. Jak donoszą dokumenty konserwatorskie, w roku 1959 zniszczenia konstrukcji dachu i sklepienia sięgały 30% całości.

W roku 1968 kaplica znalazła się w rejestrze zabytków miasta Łodzi, fakt ten jednak w żaden sposób nie zmienił jej losu. Inwentarze z lat 70 donosiły o wciąż postępującemu niszczeniu obiektu. Lata PRL -u były więc dla zabytku najgorszym czasem, w którym to prócz osłabienia konstrukcji i dużych zniszczeń elewacji wewnętrznej doszło do zniszczenia licznych dekoracji zewnętrznych np. spadania figur, balustrad, kamieni, pinakli itp. Zmiany ustrojowe oraz wzrost zaniepokojenia władz łódzkiej parafii ewangelicko–augsburskiej spowodowały przyspieszenie działań na rzecz restauracji obiektu. Zdobycie funduszy pozwoliło w roku 1990 na wymianę pokrycia dachu, co zabezpieczyło konstrukcję przed zawilgoceniem.

W roku 2000 działacze Towarzystwa Opieki nad Zabytkami oraz Towarzystwa Opieki nad Starym Cmentarzem przy ul. Ogrodowej w Łodzi nawiązali współprace z parafią św. Mateusza czego owocem było zawiązanie odrębnego stowarzyszenie w celu ochrony kaplicy. Fundacja na rzecz Ratowania Kaplicy Karola Scheiblera została oficjalnie zarejestrowana w 2003 roku. Dysponując niewielkimi środkami finansowymi (duża część pieniędzy pochodzi z listopadowych kwest), już od początku stara się prężnie działa na rzecz renowacji kaplicy. Dzięki jej funduszom odnowiono napis nad rozetą wejściową, drzwi wejściowe oraz boczne. Do wnętrza powróciła z Muzeum Historii Miasta Łodzi odnowiona rzeźba Wskrzeszenia córki Jaira (2005). Zaś w połowie zeszłego roku Towarzystwo przekazało parafii św. Mateusza również odrestaurowaną Pietę.

Ogrom prac potrzebnych do przywrócenia dawnej świetności kaplicy Scheiblera jest jednak nie do udźwignięcia dla jednej organizacji. Stąd też wielkim sukcesem było wpisanie w roku 2005 łódzkiego grobowca na listę Najbardziej Zagrożonych Zabytków Świata (World Monuments Watch). Dzięki tej inicjatywie możliwe jest unaocznienie szerszemu spektrum ludzi i organizacji problemu tego mauzoleum. Może również pozwolić na dotarcie do prawdopodobnych sponsorów na całym świecie.

Wszelkie tego typu projekty wspierające odbudowę tak unikatowego na skalę światową zabytku są cenne. Nie zapominajmy jednak, że to również do nas, potomnych należy zachowanie takich dzieł sztuki. Stąd też chciałbym zaapelować: jeśli będziemy w czasie listopadowej kwesty na Starym Cmentarzu w Łodzi to wrzućmy do skrzynek nawet symboliczną kwotę. Pomoże to przywrócić należyty wygląd temu dziełu, które jest naszą wspólna spuścizną po minionych czasach i ludziach.